Mars

Zamieszkajmy na Marsie. 
Niech na Ziemi zostaną skurwysyństwo i pogarda. 
Zacznijmy gdzieś wszystko od początku. 
Czysta kartoteka, powietrze*, sumienie.
Tylko... czy nam wolno? Zrujnowaliśmy już jedną planetę, grzebiemy cywilizację, zabijamy wolność i niewinność. 
Dla Marsjan to my jesteśmy obcy, czy wolno nam zaludniać ich świat? Wchodzić z butami (i butą) na nieskalany jeszcze Czerwony Glob?

Nie umiem odpowiedzieć Ci na to pytanie. A nawet gdybym odpowiedział "Nie, nie wolno wam", myślę, że ludzie i tak postąpią według własnej (słusznej i jedynej, w ich mniemaniu) racji. Czego się nauczyłem, żyjąc między wami i obserwując was już kilka wieków- nigdy nie odpuszczacie. Nie ma takiej siły, która powstrzymałaby was od działania. To godne podziwu, jeśli za pomysłem stoi dobro i szlachetność. Niszczące i niebezpieczne, jeśli napędzane jest przez fanatyzm i mniemanie o nieomylności. Prędzej czy później przybędziecie na Marsa, pytanie tylko czy jako najeźdźcy, czy zaciekawieni  uprzejmi sąsiedzi.







* oficjalnie nie ma tlenu na Marsie. Ale Marsjanie też oficjalnie nie istnieją...


  

Komentarze

Do przeczytania

Pochylone drzewo