Gdybanie
Zawsze mnie zastanawiało, czy życiem rządzi zagadkowy Pan Przypadek- lekkoduch, za nic mający nasze plany i zamierzenia, czy raczej zależymy od Kosmicznego Wrzeciona, na które Boski Krawiec nasnuł kolorowe nitki losu i już nie mamy większego wpływu, co będzie z nich wydziergane. Chyba wolę wersję z przypadkiem, bo lubię być zaskakiwana. I lubię mieć świadomość, że jeszcze wszystko się może zdarzyć. Nie chciałabym na przykład się dowiedzieć, że całe życie będę biedna i nic nie mogę na to poradzić, bo niestety przypadł mi w udziale stary kołowrotek, który ledwo przędzie...
Czy byłabym dziś tą samą osobą, gdybym tamtego dnia poszła do kina z klasą zamiast zaczytywać się Sapkowskim? Czy wyjechałabym zagranicę, gdyby tamten Sylwester nie został odwołany? Czy udałabym się w roczną podróż, gdybym nie spotkała tej pary Holendrów na filipińskiej plaży? Gdybać mogę cały wieczór, a i tak się nie dowiem... Wyobrażam sobie różne scenariusze, snuję przypuszczenia... Ale po co właściwie? Przeszłości zmienić nie mogę, przyszłość to wielka niewiadoma, trzeba skupić się na TU i TERAZ (o czym konsekwentnie przypomina mi M.- jego wewnętrznej równowagi i zen pozazdrościłby niejeden jogin). A ja wciąż się tego uczę...
A co jeśli pogdybamy od innej strony...
OdpowiedzUsuń"IF" Rudyard Kipling
"[...]If you can dream—and not make dreams your master;
If you can think—and not make thoughts your aim;
If you can meet with triumph and disaster
And treat those two impostors just the same;
If you can bear to hear the truth you’ve spoken
Twisted by knaves to make a trap for fools,
Or watch the things you gave your life to broken,
And stoop and build ’em up with wornout tools;[...]"