Przeoczenia
Twarze osób mijanych rowerem. Jak często wyrabiamy sobie (przeważnie kompletnie błędną!) opinię na temat człowieka, którego oblicze widzieliśmy przez ułamek sekundy?
Srogo ściągnięte brwi, smutny wzrok- gbur i ponurak, myślimy. Uśmiechnęła się do mnie, pewnie coś dobrego się dziś przytrafiło, musi być w świetnym humorze, że chciało jej się uśmiechnąć do nieznajomego. Kto zgadłby, że to śmiech przez łzy, bo właśnie zobaczyła psa, który przypomniał jej o uśpionym dzień wcześniej ukochanym pupilu? A ten gbur i ponurak to najweselszy człowiek pod słońcem, tylko akurat przed chwilą odebrał telefon od brata, z którym nie może dojść do porozumienia od kilku lat, a bardzo chciałby.
Najciekawsze jest to, że oczywiście nie możemy zweryfikować swojego (potencjalnego) błędu. Mkniemy dalej, a mijana osoba już zawsze pozostanie dla nas, tym, co przeoczyliśmy sobie na jej temat...
Komentarze
Prześlij komentarz