Leo jest jak Jason Bourne
Leo jest jak Jason Bourne. Wchodzi do pomieszczenia, skanuje je wzrokiem i szuka słabych punktów (oraz ewentualnych dróg ucieczki).
"Hmmm, widzę tu jedenaście niedociągnięć (ma na myśli wiszące niedbale kable od ładowarek, szklanki stojące zbyt blisko krawędzi stołu, otwarte szafki z cenną zawartością, pozostawioną nieopatrznie książkę czy pilot od telewizora na kanapie, niedomknięte drzwi balkonowe czy, nie daj Boże, drzwi od łazienki i tym podobne rarytasy.). "Pięć z nich znajduje się zbyt blisko taty, nie warto się fatygować, te trzy są za trudne, szkoda czasu, tamto mnie nie interesuje- zostały dwa! Ok, spróbuję szczęścia!"
Gdyby ktoś szukał testera przydatności pomieszczeń pod kątem posiadania małych dzieci i specjalisty od szeroko rozumianego (nie)bezpieczeństwa, proszę dzwonić.

Komentarze
Prześlij komentarz